Sadlok: Twardo stąpamy po ziemi

Wisła Kraków udowodniła w sobotnim starciu z Podbeskidziem, że 6:0 w Mielcu to nie przypadek i podopieczni trenera Artura Skowronka złapali po prostu w ostatnim czasie wiatr w żagle. Maciej Sadlok - choć cieszy się z wyniku i dobrej gry w defensywie - przestrzega jednak przed hurraoptymizmem.


  • 24.10.2020r.
  • Michał Hardek
  • 400mm

Nie dość, że Biała Gwiazda znów zagrała na zero z tyłu, to dołożyła jeszcze trzy bramki. „Nie da się ukryć, że cieszymy się z takiego rezultatu. To zawsze jest niebezpieczny moment - po takim wysokim zwycięstwie trzeba być naprawdę skoncentrowanym. Nie jest to łatwe, ale tak jest po prostu skonstruowany człowiek. Natomiast pokazaliśmy, że twardo stąpamy po ziemi" - mówił Maciej Sadlok.

Co najbardziej cieszy defensora Wisły? Zdecydowanie gra obronna zespołu. „Każdy wie, co dokładnie musi zrobić na boisku. Nowe ustawienie bloku również w tym pomaga. Poza tym po prostu dobrze się rozumiemy" - zaznaczył.

Groźny w ofensywie


Okazuje się jednak, że ostatnio stoperzy Wisły są też niebezpieczni pod polem karnym rywali. W sobotę potwierdził to Maciej Sadlok, bo to po faulu na nim podyktowano rzut karny. „Całej tej sytuacji nie widziałem w kamerach, a czasem na ekranie widać to wszystko lepiej. Zauważyłem jednak, że piłka może być w moim zasięgu. Zostałem chwycony za rękę przez przeciwnika i poczułem, że coś spycha mnie do ziemi. To nie było szukanie jedenastki, a zwykła walka i błąd gracza Podbeskidzia” - podkreślał Sado.

Po prostu się cieszyć

Piłkarze nie będą mieli zbyt wiele czasu na świętowanie, co podkreślał też sam defensor Wisły. W środę czeka ich spotkanie z kolejnym rywalem - z Lechią. „Od niedzieli zapominamy o tym meczu i pracujemy na to, aby w środę pokazać się z dobrej strony. Fajnie, że w każdym spotkaniu mogę występować, bo człowiek po prostu ma satysfakcję z gry. Ostatni czas nie jest łatwy dla futbolu, więc trzeba się cieszyć z tego, że można wybiec na boisko” - zakończył.

Fotogalerie

Wisła Kraków TV