Sadlok: Drużynie należy się wielki szacunek

Pierwsze wyjazdowe spotkanie Białej Gwiazdy w nowej edycji rozgrywek obfitowało w wiele piłkarskich emocji. Piłkarze krakowskiej Wisły i Bruk-Bet Termaliki strzelili po dwie bramki, skutkiem czego oba zespoły podzieliły się punktami. W 90. minucie na listę strzelców wpisał się Maciej Sadlok, który zapewnił drużynie spod Wawelu jedno oczko.


  • 01.08.2021r.
  • K. Biedrzycka/ A. Warchał
  • B. Ziółkowski

W sobotni wieczór gracze Termaliki postawili krakowian niełatwe warunki, a szczególnie w pierwszej części spotkania, dzięki czemu schodzili na przerwę z jednobramkowym prowadzeniem. „Nie ma co ukrywać, że pierwsza połowa nie była zbyt dobra w naszym wykonaniu. Termalika przeważała i wyszła na prowadzenie, jednak mieliśmy dużo szczęścia, bo tych bramek mogło paść więcej. Taka jest jednak piłka, bo nie wszystko układa się tak, jakbyśmy tego chcieli” - rozpoczął Sadlok.

Punkt trzeba szanować

Mimo iż gospodarze dwukrotnie obejmowali prowadzenie, to Wiślacy nie złożyli broni i wykazali się wielkim zaangażowaniem, skutkiem czego wyjeżdżają z Niecieczy z jednym oczkiem. „Drużynie należy się wielki szacunek, bo mimo niekorzystnego rezultatu uparcie dążyła do odrobienia strat. Pokazaliśmy, że jesteśmy jednością, dwukrotnie potrafiliśmy doprowadzić do wyrównania i dopisujemy do swojego konta jeden punkt, który trzeba szanować. Trzeba dokładnie przeanalizować całe spotkanie, wyciągnąć wnioski i skupić się na kolejnym meczu, w którym powalczymy o pełną pulę” - kontynuował „Sado”

Cenne trafienie

Bramka na 2:2, która przesądziła o remisie, padła dopiero w 90. minucie gry, a jej strzelcem był właśnie Maciej Sadlok. Jakie emocje towarzyszyły defensorowi Wisły po tym trafieniu? „Cieszę się ze zdobytej bramki, bo to zawsze przyjemne uczucie, a szczególnie wtedy, kiedy trafienie zapewnia punkty. Jest to jednak zasługa całej drużyny, która do końca wierzyła w to, że możemy wyjechać stąd z remisem. Strzelony gol to dodatkowy bonus, na który złożyło się wiele czynników - począwszy od dośrodkowania Dora, a skończywszy na dobrym zachowaniu kolegów z zespołu, dzięki czemu miałem szansę celnie uderzyć” - dodał.

Debiutant za plecami

W sobotnim meczu po raz pierwszy w barwach Wisły Kraków w grze o ligowe punkty wystąpił Mikołaj Biegański, który zastąpił Mateusza Lisa. Jak wyglądała współpraca obrońców krakowskiej Wisły z młodym golkiperem? „Widać było po Mikołaju, że gra bez stresu, ale wiem, że każdy przeżywa pierwsze minuty na ekstraklasowych boiskach. Myślę jednak, że zaprezentował się z naprawdę dobrej strony i pokazał kilka fajnych interwencji, co z pewnością pomogło nam w wywalczeniu tego remisu” - zakończył swoją wypowiedź Maciej Sadlok.

Fotogalerie

Wisła Kraków TV