Burliga: Rozczarowaliśmy swoją postawą

Lany Poniedziałek nie okazał się dla Wiślaków szczęśliwy - w rozgrywanym w ramach 23. kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy meczu ulegli Podbeskidziu Bielsko-Biała 0:2. W przerwie spotkania na murawie zameldował się Łukasz Burliga, który zastąpił na prawej stronie obrony Dawida Szota.


  • 06.04.2021r.
  • Redakcja
  • 400mm

Święta Wielkanocne nie były dla zespołu Białej Gwiazdy w żadnym stopniu okazją do odpoczynku - przed nadejściem świątecznych dni zawodnicy pod okiem sztabu szkoleniowego pracowali nad formą w myślenickiej bazie treningowej, a w poniedziałek zmierzyli się z Góralami. Spotkanie zakończyło się pozytywnie dla gospodarzy, którzy jednak, jak przyznaje sam obrońca Białęj Gwiazdy, nie zaskoczyli ich swoją grą. „Rywal nas nie zaskoczył, bo wyszedł takim ustawieniem, jakiego się spodziewaliśmy. Wiedzieliśmy, że Podbeskidzie gra o życie i że będzie agresywne, natomiast my rozczarowaliśmy swoją postawą” - przyznał po meczu Burliga, dodając: „Myślę, że szczególnie w pierwszej połowie nie byliśmy w stanie stworzyć sobie sytuacji. Po przerwie, gdy zrobiło się 2:0, zaczęliśmy je kreować, próbować odrabiać straty, ale 30 minut przyzwoitej gry to za mało.”

Bez dobrej gry nie ma punktów

W drugiej połowie spotkania, która zaczęła się dla podopiecznych Petera Hyballi w najgorszy z możliwych sposobów, Wiślacy starali się dogonić przeciwnika, próbując stwarzać swoje własne okazje, co niestety jednak nie przyniosło pożądanego skutku. Czy gdyby sytuacja z Michalem Frydrychem w polu karnym bielszczan została inaczej zinterpretowana, a do regulaminowego czasu gry doliczonych byłoby więcej minut, udałoby się wywalczyć remis? „Byłoby trudno, bo to była już chyba 92. minuta. W tych ostatnich dwóch minutach rzuciliśmy się wszyscy do przodu i być może udałoby się strzelić bramkę, ale trudno gdybać w takim momencie, bo jeżeli tak będziemy wychodzić na następne spotkania, to nie będziemy punktować" - zakończył wiślacki obrońca.

Fotogalerie

Wisła Kraków TV

Pobierz naszą aplikację