Prawdziwą drużynę poznaje się po tym jak kończy, a nie jak zaczyna. Wisła 3:0 Podbeskidzie

Trzy bramki i pierwsze zwycięstwo w tym sezonie na własnym obiekcie – czy można wymagać więcej? Mimo apatycznego początku, Wiślacy pokonują kolejnego beniaminka i zgarniają jakże ważny komplet punktów w pojedynku z Podbeskidziem Bielsko-Biała.


  • 24.10.2020r.
  • Michał Stompór
  • 400mm.pl

W przedmeczowych zapowiedziach dotyczących starcia Białej Gwiazdy z drużyną z Bielska-Białej dominowały dwie kwestie: fantastyczna forma strzelecka krakowian w pojedynku ze Stalą Mielec i kiepska dyspozycja formacji obronnej Górali, którzy w siedmiu dotychczasowych spotkaniach stracili aż 18 bramek. Zdecydowana większość sympatyków ekipy z Reymonta liczyła na snajperski festiwal w rywalizacji z kolejnym z tegorocznych ekstraklasowych beniaminków.

W kadrze Wisły mogliśmy zaobserwować kilka roszad. Mateusza Lisa zastąpił Michał Buchalik, a na ławce usiadł zaledwie 16-letni Miłosz Jaskuła. Wśród rezerwowych pojawili się także Georgij Żukow, Łukasz Burliga, David Niepsuj i co najważniejsze, wracający po dłuższej nieobecności Jakub Błaszczykowski.

Spokojne nabieranie tempa

Gospodarze nie zaczęli najlepiej – od pierwszego gwizdka dominowała drużyna Krzysztofa Brede, która nękała defensywę Białej Gwiazdy kolejnymi wrzutkami, szczególnie z lewego skrzydła. Mimo optycznej i statystycznej przewagi, Górale nie potrafili wykorzystać wykreowanych sytuacji, a zdecydowana większość dośrodkowań kończyła swój lot w rękach dobrze ustawionego Michała Buchalika lub na głowie Michala Frydrycha. Jeżeli bielszczanie uderzali na bramkę krakowian, ich strzały najczęściej zmierzały prosto w rękawice golkipera rywali, który wybronił między innymi próbę Sierpiny i Marca.

Wiślacy koncentrowali się na atakach skrzydłami. Szczególnie aktywny był Yeboah, który w 33. minucie wywalczył rzut wolny na 35. metrze. Ghańczyk wykonywał stały fragment gry i posłał mocną wrzutkę tuż przed bramkę Leszczyńskiego – w walce o piłkę w polu karnym upadł Maciej Sadlok, pociągany przez Gergo Kocsisa i sędzia zdecydował się podyktować jedenastkę, a faulującego Węgra ukarał żółtą kartką. Pewnym egzekutorem rzutu karnego okazał się Jean Carlos, który mocnym strzałem w lewy górny róg nie dał najmniejszych szans jednokrotnemu reprezentantowi Polski. Kilka minut później Yeboah po raz kolejny ruszył prawym skrzydłem i podał do wbiegającego Chuki, ten jednak posłał piłkę wysoko nad poprzeczką, marnując doskonałą okazję na podwyższenie prowadzenia. Tuż przed przerwą mógł wyrównać Marzec, jednak jego strzał o kilka centymetrów minął lewy słupek.

W natarciu na bramkę

Drugą połowę lepiej rozpoczęli goście. W 50. minucie Sitek otrzymał piłkę w polu karnym, jednak jego mocny strzał przeleciał tuż nad poprzeczką. Kilkadziesiąt sekund później to Yeboah stanął oko w oko z Leszczyńskim i przegrał ten pojedynek – golkiper gości wybronił płaski strzał Ghańczyka. W 54. minucie bramkarz Górali z trudem wybronił też potężne uderzenie Chuki. Siedem minut później nie zdołał już jednak zatrzymać próby Hiszpana, który posłał niesamowicie mocny strzał w kierunku bramki przeciwnika. Piłka odbiła się od Bashlaya i zmyliła bramkarza gości, który przepuścił to uderzenie między nogami.

W 67. minucie na murawie pojawił się Jakub Błaszczykowski, który zmienił Yawa Yeboaha i przejał kapitańską opaskę. Pięć minut później Podbeskidzie grało w 10 – Aleksander Komor zatrzymał wychodzącego na czystą pozycję Felico Brown Forbesa i obejrzał czerwoną kartkę za ten faul. Warto w tej sytuacji docenić świetne dogranie Błaszczykowskiego, które pozwoliło napastnikowi Wisły wejść w pojedynek z obrońcą rywali. Osłabieni bielszczanie nie stanowili już większego zagrożenia dla Białej Gwiazdy. Mimo wielu prób długich podań adresowanych do Roginicia, ten nie wygrywał starć z dobrze dysponowaną defensywą ekipy Artura Skowronka. W 89. minucie Podbeskidzie stworzyło ostatnią groźną okazję – Iván Martín znalazł się w polu karnym i przymierzył przy lewym słupku, jednak Buchalik był na posterunku i wybronił ten strzał. W doliczonym czasie gry wynik ustalił jeszcze kapitan Wisły, który zwodem minął obronę gości i technicznym strzałem lewą nogą umieścił piłkę w rogu bramki Górali.

Wisła Kraków - Podbeskidzie Bielsko-Biała 3:0 (1:0)
1:0 Jean Carlos 35’
2:0 Chuca 61’
3:0 Błaszczykowski 91’

Wisła Kraków: Buchalik - Abramowicz, Sadlok , Frydrych, Szot - Chuca, Basha, Plewka - Jean Carlos (83’ Żukow), Brown Forbes (77’ Buksa), Yeboah (67’ Błaszczykowski)

Podbeskidzie Bielsko-Biała: Leszczyński – Gach (64’ Rundić), Bashlay, Komor, Modelski – Rzuchowski (70’ Nowak), Sitek, Sierpina (70’ Myakushko), Marzec (86’ Ivan Martin), Kocsis – Biliński (70’ Biliński)

Żółte kartki: Brown Forbes, Sadlok, Frydrych – Sitek, Kocsis

Czerwona kartka: Komor

Sędziował: Paweł Gil (Lublin)

Fotogalerie

Wisła Kraków TV