Do Krakowa wracamy dopiero po szóstej! Stal 0:6 Wisła

Mówiąc szczerze, chyba nikt nie spodziewał się takiego przebiegu starcia Wisły z beniaminkiem z Mielca. Chociaż niewykluczone, że taki scenariusz przewidział trener Skowronek, ponieważ Biała Gwiazda wyglądała na drużynę o co najmniej kilka poziomów lepszą niż jej rywale. Doskonale zorganizowana ofensywa ekipy z Reymonta wręcz zdmuchnęła z murawy nienajlepiej dysponowanych Stalowców.


  • 18.10.2020r.
  • Michał Stompór
  • 400mm.pl

Krakowianie swój ostatni mecz rozegrali ponad trzy tygodnie temu – jeszcze przed przerwą reprezentacyjną Biała Gwiazda miała zmierzyć się z Lechią Gdańsk, jednak panująca epidemia pokrzyżowała szyki podopiecznym Artura Skowronka. Wirus i kontuzje znacząco przetrzebiły szeregi drużyny z Reymonta – w Mielcu nie pojawili się m.in. Błaszczykowski, Burliga, Janicki, Kuveljić, Mehremić, Savić i Żukow. Trener Wiślaków musiał wystawić nieco eksperymentalny skład, co oznaczało przede wszystkim debiut Felicio Brown Forbesa, a także występ Sadloka i Frydrycha w roli pary stoperów.

Mocne wejście w mecz 

Taktyka małopolskiej ekipy od samego początku opierała się na poszukiwaniach nowego napastnika. Świetnie zbudowany Brown Forbes był niezwykle aktywny i wykazywał ogromną chęć do gry, co tylko ułatwiało jego partnerom poczynania w ofensywie. Już w 5. minucie strzał Forbesa minął bramkę Stali o kilkanaście centymetrów, a na kolejną okazję nie musieliśmy długo czekać. W 9. minucie Strączek wykazał się refleksem przy uderzeniu Jeana Carlosa, jednak kilkadziesiąt sekund później Wiślacy już mogli cieszyć się z gola. Abramowicz świetnie dorzucił piłkę z autu do wbiegającego Frydrycha, a ten, całkowicie zapomniany przez obrońców Stali, uderzył bez zastanowienia. Zaskoczony bramkarz Stali nawet nie ruszył się z miejsca. Chwilę później swoich sił po raz kolejny spróbował Jean Carlos, jednak tym razem golkiper gospodarzy był na posterunku. W 17. minucie Brown Forbes znalazł się w polu karnym i uderzył lewą nogą, jednak Strączek popisał się intuicyjną obroną. Z kolei trzy minuty później to Mateusz Lis pewnie interweniował po mocnym strzale Petteriego Forsella. W 24. minucie tylko kapitalne wyjście bramkarza Stalowców uchroniło gospodarzy przed utratą gola – Strączek przytomnie skrócił kąt i Abramowicz trafił prosto w niego.

Duża zaliczka na drugą odsłonę

Pięć minut później dobrze dysponowany 21-latek nie miał już nic do powiedzenia. Plewka pociągnął akcję między obrońcami rywala i odegrał do Brown Forbesa, a ten mimo asysty defensorów w ekwilibrystyczny sposób skierował piłkę do siatki. W 38. minucie Tomczyk zmarnował doskonałą okazję - Lis pomylił się w obliczeniach i dał się minąć ofensywnemu piłkarzowi przeciwnika, jednak chwilę później naprawił swój błąd i obronił uderzenie napastnika Stali. Niewiele czasu minęło, a już oglądaliśmy kolejną bramkę dla gości. Yeboah stracił futbolówkę, jednak ambitnie powalczył o jej odzyskanie, swoją sportową agresją zaskakując defensora gospodarzy. Ghańczyk minął obrońcę, wszedł w pole karne i dograł przed linię obronną do Chuki, a Hiszpan technicznym strzałem z  pierwszej piłki w długi róg pokonał bezradnego Strączka. Tuż przed końcem pierwszej połowy Frydrych uratował ekipę Białej Gwiazdy przed stratą gola, kapitalnie interweniując we własnym polu karnym – Czech przeciął podanie Tomczyka do Domańskiego i wybił piłkę za linię końcową.

Nie zwalniając tempa

Krakowianie rozpoczęli drugą odsłonę spotkania od potężnego uderzenia, które zwaliło z nóg całą drużynę Stali. Basha posłał kapitalne podanie na skrzydło, gdzie czekał już Yeboah. Ghańczyk wykorzystał swoje przyspieszenie, uciekł Błyszce, po czym wpadł w pole karne i mocnym strzałem w długi róg umieścił piłkę w siatce. Cztery minuty później były gracz Twente i Numancii ściął do środka, gdzie miał mnóstwo miejsca i przymierzył z dystansu – piłka nabrała dosyć zaskakującej rotacji i jeszcze odbiła się tuż przed bramkarzem Stalowców, pozbawiając go szansy na skuteczną interwencję. Na piątego gola nie przyszło nam długo czekać. W 55. minucie niepilnowany Plewka dobił strzał Jeana Carlosa. Oprócz młodego pomocnika w pole karne wbiegał jeszcze Brown Forbes – obrońcy gospodarzy kompletnie zapomnieli o kryciu.

Wszystko pod kontrolą

Po zdobyciu szóstej bramki krakowianie nieco spuścili z tonu, jednak niemal cały czas kontrolowali przebieg boiskowych wydarzeń. W 64. minucie Sadlok uratował Lisa, który wyszedł zbyt wysoko i został przelobowany. Trzy minuty później kolejną kapitalną interwencją popisał się Strączek – golkiper Stali w ofiarny sposób zatrzymał strzał Abramowicza. Spotkanie w Mielcu było okazją do debiutu dla Konrada Gruszkowskiego, który pojawił się na murawie w 71. minucie, zmieniając Dawida Szota. Ostatnią groźna akcję Wiślacy przeprowadzili w 88. minucie - Mak świetnie wypatrzył wbiegającego w pole karne Chukę, a ten  popisał się efektownym strzałem z powietrza. Niestety, piłka nie trafiła w światło bramki. Sędzia nie chciał przedłużać cierpień gospodarzy i zakończył starcie wraz z upływem 90 minut.

Stal Mielec - Wisła Kraków 0:6 (0:3)
0:1 Frydrych 10'
0:2 Brown Forbes 29'
0:3 Chuca 39'
0:4 Yeboah 47'
0:5 Yeboah 53'
0:6 Plewka 55'

Stal Mielec: Strączek - Flis (75' Żyro), Błyszko, Matras, Kościelny, Getinger (46' Prokić) - Forsell (60' Wróbel), Urbańczyk, Tomasiewicz, Domański (46' Sus) - Tomczyk (65' Zjawiński).

Wisła Kraków: Lis - Szot (71' Gruszkowski), Frydrych, Sadlok, Abramowicz - Plewka, Basha (89' Hoyo-Kowalski), Chuca - Yeboah, Brown Forbes (71' Beqiraj), Jean Carlos (78' Mak).

Żółte kartki: Flis, Zjawiński - Jean Carlos

Sędziował: Dominik Sulikowski

Fotogalerie

Wisła Kraków TV

Pobierz naszą aplikację