Skowronek: Najważniejsze to, co pokażemy w meczu

Ekstraklasowa karuzela wraca na Reymonta. W najbliższą sobotę w ramach 11. kolejki PKO BP Ekstraklasy Wiślacy podejmą ekipę Zagłębia Lubin, która w ligowej tabeli plasuje się obecnie na szóstym miejscu, jednak do tego meczu przystępuje po niespodziewanej porażce z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Krakowska Wisła w ostatnim meczu także nie zdobyła punktów, apetyt na zwycięstwo będzie więc duży po obu stronach. O przygotowaniach do tego meczu opowiedział podczas konferencji prasowej trener Białej Gwiazdy - Artur Skowronek.


  • 27.11.2020r.
  • Redakcja
  • J. Żmijewska

W porównaniu do sytuacji z ostatnich meczów, obecnie stan wiślackiej kadry może napawać zdecydowanie większym optymizmem, bowiem problemy zdrowotne opuściły już większość piłkarzy. Niestety jednak wśród nielicznych zawodników, którzy nie będą w stanie pomóc zespołowi na murawie jest kapitan Białej Gwiazdy. „Kuba nie będzie do dyspozycji na ten mecz, cały czas ma problemy z tym samym urazem. Robimy wszystko, by był gotowy i pomógł drużynie na spotkanie derbowe. Poza tym jeszcze jedna osoba nie może być brana pod uwagę, ale pozostali są zdrowi” - zdradził Skowronek, dodając: „Cały czas staramy się rozwijać, myślę o tym, żeby dobrze funkcjonować w treningu. Na ten trening mamy mocny wpływ, wreszcie mamy prawie wszystkich do dyspozycji, wszystkich możemy „wrzucić” w ten trening i szlifować to, co sobie zakładamy. To na pewno bardzo dobry prognostyk, że jesteśmy wszyscy razem i z przygotowaniem fizycznym i taktycznym możemy poszukać powtarzalności”.

Zwiększyć determinację

Ostatni występ Wiślaków w Grodzisku należy do meczów z gatunku tych do zapomnienia. Mimo kadrowego osłabienia, z którym zmagać się musiał rywal z Wielkopolski, udało mu się odprawić krakowian do domu bez punktów. Czy przed najbliższym meczem uda się zmobilizować drużynę na tyle, by wykazała więcej determinacji niż przeciwnik? „Już bezpośrednio po meczu, nie owijając w bawełnę, powiedzieliśmy sobie w podobnym tonie to, co powiedziałem na konferencji, że kolejny raz dostajemy sygnał, od czego trzeba zaczynać, pracując na boisku. Ta drużyna ma bardzo duże umiejętności, ale to nie jest pierwsza sprawa, od której należy zacząć. Dostaliśmy „gonga” z Wartą i to nie jest tak, że od początku nastawienie do tego meczu pod tym względem było słabe, bo, oczywiście nie wszystko było pod naszą kontrolą, ale było wiele momentów, które chcielibyśmy powtarzać. Bardzo szybko stracona bramka w drugiej połowie po prostu wprowadziła duże zamieszanie w naszej drużynie i tutaj muszą pojawić się liderzy. Nad tym pracujemy na co dzień. Myślę, że to, w jaki sposób ja jako trener, drużyna, wszyscy ludzie dookoła zareagowali przede wszystkim już w poniedziałek, musi nas budować i być podtrzymywane w kolejnych meczach, tak, żeby być stabilną drużyną, jeśli chodzi o cechy wolicjonalne i do tego dokładać swoje ogromne umiejętności” - wyjaśnił szkoleniowiec Białej Gwiazdy.

Pokazać się w meczu

Pomimo szybko strzelonej bramki w meczu z Wartą Poznań, Wiślacy nie potrafili utrzymać korzystnego wyniku i mogłoby się wydawać, że nie wyciągnęli wniosków z poprzednich spotkań, które zakończyły się niezadowalającymi rezultatami. „Nie jest to jeszcze skonsolidowana drużyna. To proces, na który potrzeba czasu, by uświadamiać sobie, w jakim klubie pracujemy i od czego trzeba zaczynać swoją pracę. Na takich rzeczach mocno się skupiliśmy ostatnio właśnie po to, by trafiło to do serc piłkarzy i wszystkich nas dookoła, oczywiście trenerów, żeby wiedzieć, że na taką kompromitację jak w drugiej połowie z Wartą po prostu nie możemy sobie pozwalać. Piłkarze dobrze zareagowali w treningu, ale oczywiście najważniejsze jest to, co pokażemy w meczu. Te cztery spotkania, to najbliższe oczywiście najważniejsze, są dla nas takim momentem, żeby udowodnić, że mamy charakter. Bo już nie raz to pokazaliśmy, czy to w Zabrzu czy w Bełchatowie, że będąc razem jesteśmy w stanie dobrze funkcjonować na boisku i zdobywać punkty” - powiedział trener.

Fotogalerie

Wisła Kraków TV

Pobierz naszą aplikację