Przegląd Prasy: Z Bełchatowa na tarczy

W sobotę na tarczy z Bełchatowa wrócili piłkarze Białej Gwiazdy, którzy przegrali z zespołem Rakowa Częstochowa 1:3. Jak pierwsze spotkanie Wiślaków w rundzie finałowej PKO Ekstraklasy ocenili przedstawiciele mediów? Postanowiliśmy to sprawdzić.


  • 21.06.2020r.
  • Jakub Sumera

Onet

„Pierwsze minuty spotkania nie były przesadnie widowiskowe. Obie drużyny sporo walczyły w środku boiska, ale żadna z nich nie potrafiła przenieść gry do strefy ataku i wykreować sobie dogodnej sytuacji bramkowej.


Sytuacja diametralnie zmieniła się w 20. minucie. Dośrodkowanie Schwarza na bramkę zamienił Kamil Kościelny. Obrońca wykorzystał zamieszanie w polu bramkowym i z bliskiej odległości nie dał najmniejszych szans Michałowi Buchalikowi. W 29. minucie okazję na wyrównanie miał Mateusz Hołownia. Pomocnik potężnie przymierzył z dystansu, ale Jakub Szumski wykazał się w tej sytuacji dobrym refleksem. Cztery minuty przed przerwą Nikola Kuveljić zarobił drugą żółtą kartkę, po drugim nieprzemyślanym przewinieniu i osłabił gości na całą drugą połowę meczu.


Po zmianie stron to gospodarze przeważali i na efekty nie trzeba było długo czekać. W 56. minucie Klemenz niefortunnie wybił futbolówkę w obawie przed Felicio Brown Forbsem wprost pod nogi Tijanicia, który mocnym strzałem podwyższył prowadzenie Rakowa.


(…) Grająca w dziesięciu Wisła nie poddawała się i najlepszy fragment meczu zanotowała w ostatnich dwudziestu minutach meczu. W 72. minucie błyskotliwe wejście z lewej strony w wykonaniu Błaszczykowskiego, odegranie do Buksy, który nomen omen wszedł na boisko kilka minut wcześniej. 17-letni pomocnik Wisły w mgnieniu oka odwrócił się w kierunku bramki prawą nogą umieścił ją w okienku bramki Szumskiego. Przyjezdni nabrali wiary w korzystny rezultat w sobotni wieczór. Zanim po raz kolejny zdołali zagrozić Rakowowi, po raz kolejny sami wyjmowali futbolówkę z siatki. W 78. minucie Igor Sapała znalazł trochę wolnego miejsca na 25. metrze i huknął piłką w boczną siatkę bramki Buchalika.
W końcówce spotkanie nie ucierpiało na intensywności. Rywalizujące zespoły biegały, walczyły, ale nie zdołały już zmienić rezultatu”.


Gazeta Krakowska


„Początek spotkania wyglądał zupełnie inaczej niż niedawne starcie obu drużyn w Krakowie. Widać było wyraźnie, że obaj trenerzy chcieli się wzajemnie zaskoczyć nieco inną taktyką. Tym razem to Wisła weszła lepiej w mecz, to krakowianie atakowali pressingiem, a przede wszystkim dłużej utrzymywali się przy piłce, którą pieczołowicie rozgrywali w środku pola.


(…) Raków szukał też oczywiście swoich szans po stałych fragmentach gry i dość szybko właśnie po kornerze uzyskał prowadzenie. W polu karnym najwięcej przytomności umysłu zachował Kamil Kościelny i głową z bliska posłał piłkę do siatki. Krakowianie stracili gola i to trochę pobudziło ich do szybszego grania. W końcu mieliśmy też pierwszy naprawdę groźny strzał, gdy mocno uderzył Mateusz Hołownia. Jakub Szumski był jednak na miejscu i odbił piłkę. Kilka minut później bramkarz Rakowa nie musiał nawet interweniować, bo Vullnet Basha uderzył z dystansu mocno, ale niecelnie.


W 35. min Wisła wyprowadziła błyskawiczny atak i stworzyła sobie najlepszą do tego momentu sytuację. Samotnie biegł na bramkę Rakowa Jakub Błaszczykowski, ale już w polu karnym gospodarzy nieco się zagubił i ostatecznie mieliśmy jedynie rzut rożny. W dodatku, jakby mało było problemów, w 41. min nieodpowiedzialnie zachował się Nikola Kuveljić. Serb popełnił w środku pola faul taktyczny i sędzia pokazał mu żółtą kartkę. Problem w tym, że już drugą w tym spotkaniu, co oznaczało przedwczesne odesłanie do szatni. Oznaczało również, że przez ponad połowę wiślacy będą musieli radzić sobie w osłabieniu. I nie radzili sobie dobrze, bo już początek drugiej części pokazał, że to Raków będzie groźniejszy. Gospodarze sprawniej rozgrywali swoje akcje, był w tym wszystkim element zaskoczenia. A przede wszystkim byli skuteczni. W 56. min w polu karnym Wisły powstało zamieszanie, w którym najlepiej odnalazł się David Tijanić. To właśnie ten piłkarz mocnym strzałem podwyższył na 2:0.


Wydawało się, że jest po sprawie, ale wiślacy mieli inne zdanie w tej kwestii i jeszcze powalczyli. W 72. min akcję rozprowadził Jakub Błaszczykowski, podał do Aleksandra Buksy, a ten kapitalnym strzałem w samo okienko zdobył kontaktową bramkę. Ten gol pobudził Wisłę do ataków, ale szybko kubeł zimnej wody wylał na gości Igor Sapała. Miał tyle miejsca i czasu przed polem karnym Białej Gwiazdy, że spokojnie przymierzył w taki sposób, żeby Michał Buchalik musiał wyciągać piłkę z siatki trzeci raz w tym meczu”.


LoveKraków


„Raków poradził sobie bez Petraska (a także Jarosława Jacha). Do tego w buty bramkostrzelnego środkowego obrońcy wszedł jego zastępca. Kamil Kościelny wykorzystał zgranie piłki przez partnera (wygrał pojedynek z Mateuszem Hołownią) i źle pilnowany przez Lukasa Klemeneza w 20. minucie dał beniaminkowi prowadzenie. Artur Skowronek znalazł miejsce i dla Kuveljicia, i dla Bashy. Albańczyk wrócił do środka pola, zaś Serb zagrał na centralnej pozycji w trójce środkowych obrońców. Dwie żółte kartki, za faule daleko od bramki wynikające ze spóźnienia, skróciły jednak występ Kuveljicia do 41 minut.


(…) Dziesięć minut po przerwie na krakowian spadł drugi cios w postaci bramki Davida Tijanicia. Częstochowianie przycisnęli Wisłę i nie brakowało momentów, gdy goście byli bezradni. Skowronek rzucił wtedy dwa koła ratunkowe: Macieja Sadloka i Aleksandra Buksę. Obie zmiany trzeba ocenić na plus. 17-letni Buksa potrzebował dziesięciu minut, by znów można było zachwycać się jego talentem. Po podaniu Błaszczykowskiego napastnik kapitalnie uderzył piłkę w okienko bramki. Wcześniej sprawnie się odwrócił, a rady nie dało mu trzech obrońców. W wiślakach odżyły nadzieje, na chwilę zapomnieli, że grają w osłabieniu. Marzenia o wywalczeniu chociaż punktu odebrał im Igor Sapała. Kapitan Rakowa, podobnie jak Buksa, trafił zza pola karnego”.

Fotogalerie

Wisła Kraków TV

Pobierz naszą aplikację