Przegląd prasy: Powrót na zwycięską ścieżkę

11. kolejka rodzimej Ekstraklasy przywiodła Wiślaków na Górny Śląsk, gdzie na Arenie Zabrze stawili czoła miejscowemu Górnikowi. W starciu z Trójkolorowymi podopieczni trenera Adriana Guli przełamali niekorzystną serię i po bramce Michala Frydrycha pokonali rywali 1:0. Najwyższy czas sprawdzić, jak sobotnie spotkanie ocenili przedstawiciele mediów.


  • 18.10.2021r.
  • Redakcja

Gazeta Krakowska

„Trener Wisły Kraków Adrian Gula przeprowadził rewolucję w wyjściowym składzie na mecz z Górnikiem Zabrze. Dość powiedzieć, że słowacki szkoleniowiec wymienił aż sześciu piłkarzy w pierwszej jedenastce w porównaniu do poprzedniego spotkania z Piastem Gliwice. (…) Górnik zaczął z kolei w identycznym składzie, jak niedawne spotkanie z Wisłą Płock. Zabrzanie też jako pierwsi zaatakowali w tym meczu. Goście potrzebowali kilku minut, żeby się otrząsnąć z przewagi miejscowych, ale to oni w 6 min mieli jako pierwsi naprawdę dobrą okazję na uzyskanie prowadzenia. Trochę było w tym wszystkim przypadku, bo piłka odbijała się w polu karnym od kilku zawodników, ale ostatecznie spadła pod nogi Piotra Starzyńskiego, a ten miał przed sobą już tylko Grzegorza Sandomierskiego. Bramkarz Górnika zdołał jednak obronić strzał wiślaka. W 16 min to znów Wisła zagroziła bramce rywalom. Tym razem pod dośrodkowaniu Michala Skvarki z rzutu rożnego głową strzelał Alan Uryga. Pomylił się minimalnie.

Górnik mocniej przycisnął po około 25 minutach gry. Strzelał Piotr Krawczyk, ale dobrze w bramce spisał się Mikołaj Biegański. Po chwili dobijał Jesus Jimenez, a sprzed bramki piłkę wybił Serafin Szota. W kolejnych minutach Górnik miał już jednak wyraźną, optyczną przewagę, choć nie przekładało się to na jakieś super okazje bramkowe. Wisła jednak przede wszystkim się broniła. Nie potrafiła odpowiedzieć jakąś groźną kontrą, atakiem, strzałem. A napór zabrzan efekty przyniósł w końcówce pierwszej połowy, gdy miejscowi dwukrotnie byli bliscy gola. Strzał Krzysztofa Kubicy w 43 min obronił jednak Mikołaj Biegański, a już w doliczonym czasie do pierwszej części nad poprzeczką z kilku metrów strzelał Jesus Jimenez.

Na drugą połowę na boisko nie wyszedł już Mateusz Młyński. To był efekt bardzo ostrego wejścia Erika Janży, po którym wiślak nie był już w stanie grać. Zastąpił go Dawid Szot. W tę drugą część Wisła weszła lepiej. W 50 min po akcji Piotra Starzyńskiego zabrzanie wybili piłkę na przedpole. Dopadł do niej Michal Frydrych i mocno uderzył. Po drodze był jeszcze rykoszet, który kompletnie zmylił Grzegorza Sandomierskiego. Ostatecznie piłka wylądowała w siatce, a „Biała Gwiazda” po 320 minutach przerwała strzelecką niemoc. Najważniejsze jednak było, że dało jej to prowadzenie w Zabrzu.

Górnik mógł wyrównać dość szybko, bo w 56 min zupełnie bez krycia przed bramką Wisły pozostawiony został Lukas Podolski. Wisła miała jednak mnóstwo szczęścia w tej sytuacji, bo „Poldi” fatalnie przestrzelił. A później zabrzanie atakowali, ale tak naprawdę bardziej bili głową w mur, bo goście dobrze się bronili. Choć w 88 min popełnili błąd i gdyby nie bardzo dalekie wyjście z bramki Mikołaja Biegańskiego, który wybił piłkę sprzed nóg Jesusa Jimeneza, byłoby naprawdę gorąco. A tak wiślacy ostatecznie utrzymali nikłe prowadzenie i zabrali komplet punktów do Krakowa”!

Interia

„Zaczęło się spokojnie z jednej i z drugiej strony. Widać było, że oba zespoły darzą się respektem. Pierwszą godną odnotowania sytuacją była dobra bramkowa pozycja w 6. minucie Piotra Starzyńskiego, ale Grzegorz Sandomierski zachował czujność w bramce Górnika. Potem Sandomierski dobrze interweniował przy dośrodkowaniu Michala Skvarki.

Gospodarze odpowiedzieli dobrym podaniem Erika Janży do Rafała Janickiego w 10. minucie. Środkowy obrońca Górnika, który zapuścił się mocno do przodu, z kilkunastu metrów chybił jednak, posyłając piłkę nad poprzeczką. W pierwszych minutach to goście mieli więcej z gry. W 16. minucie za głowę złapał się Alan Uryga, który po kontuzji w końcu pokazał się w barwach Wisły. W swoim stylu wyskoczył do górnej piłki bitej z rzutu rożnego, ale minimalnie chybił. Piłka przeszła tuż obok słupka. W górniczym zespole mocno starał się z kolei na lewej stronie Janża i to z niej gościom groziło największe niebezpieczeństwo. W 22. minucie z dystansu uderzał Piotr Krawczyk, ale niecelnie.

Kilka minut później napastnik Górnika miał kolejną świetną okazję. Tym razem uderzył celnie, ale dobrze interweniował Mikołaj Biegański, który między słupkami zastąpił doświadczonego Pawła Kieszka. Zaraz potem celnie dobijał Jesus Jimenez, ale Serafin Szota wybił piłkę sprzed linii bramkowej. To był dobry okres gry miejscowych. (…) W 43. minucie celnie zza pola karnego przymierzył młodzieżowiec "Górników" Krzysztof Kubica, którego trzy wcześniejsze uderzenia na bramkę rywala w poprzednich meczach dały zabrzanom trzy gole. Po raz kolejny dobrze interweniował jednak Biegański. Zaraz potem w doskonałej sytuacji z kilku metrów przestrzelił najskuteczniejszy zawodnik 14-krotnego mistrza Polski Jimenez. Końcówka tej części to przewaga miejscowych.

Zaraz po wznowieniu, po kolejnej dobrej wrzutce z rożnego Szkvarki, szanse miał Michal Frydrych, ale piłkę po jego uderzeniu zablokował Robert Dadok. W 50. minucie czeski zawodnik już się nie pomylił. Wcześniej błąd popełnił Przemysław Wiśniewski, który nie przejął piłki na prawej stronie. W końcu trafiła ona do Czecha, który przymierzył z 20 metrów. Piłka odbiła się jeszcze od Adriana Gryszkiewicza, zmieniła kierunek i wpadła do siatki, Sandomierski nie miał szans na skuteczną interwencję.

Wisła poszła za ciosem i dalej grała swoje, atakując. To jednak gospodarze powinni byli wyrównać. Dadok dobrze z prawej strony zagrał do Podolskiego, ale ten z kilku metrów chybił. Z drugiej strony fatalnie przestrzelił Matej Hanousek. (…) Wisła z Krakowa nie oddawała jednak pola, starając się grać swoje. W końcówce Biegański ratował się dalekim wybiegnięciem poza swoje pole karne, wybijając piłkę sprzed nóg Jimeneza”.     

LoveKraków

„Trener Adrian Gula po raz pierwszy od zatrudnienia w Wiśle był zmuszony przeprowadzić rewolucję kadrową. Zmusiły go do tego różne czynniki: kontuzje, kartki, słaba forma czy zmęczenie po dalekich wojażach z reprezentacją. W bramce stanął Mikołaj Biegański, co było pokłosiem obniżki formy Pawła Kieszka i gola, którego dwa tygodnie temu sprezentował Piastowi Gliwice. Młody zawodnik spisywał się bez zarzutu i w trzecim występie w ekstraklasie zachował pierwsze czyste konto. W doliczonym czasie pierwszej połowy były gracz Skry Częstochowa miał sporo szczęścia, gdy z pola karnego Jesus Jimenez przeniósł piłkę nad poprzeczką.

Miejsce na środku obrony Wisły stracił Michal Frydrych, choć stracił to za duże słowo. Czech został przesunięty na pozycję defensywnego pomocnika, z której obsadą miał problem trener Gula. Wisła przekonała się, ile znaczy dla niej nieobecny z powodu urazu (i kartek) Aschraf El Mahdioui. Frydrych nie czuł się komfortowo, miał słabsze momenty i brakowało mu szybkości, ale potrafił też wygrać kilka pojedynków. Najważniejsze, z odrobiną szczęścia, zrobił w  50. minucie. Oddał strzał sprzed pola karnego, po drodze piłka odbiła się od obrońcy Górnika i rzucający się w lewo Grzegorz Sandomierski nie mógł zmienić swojego położenia i sięgnąć futbolówki. W tym momencie Wisła zakończyła serię trzech spotkań bez strzelonego gola, a także – jak się później okazało – wróciła na zwycięską ścieżkę. 

(…) Na początku meczu zdecydowanie najlepszą okazję na otwarcie wyniku miał Piotr Starzyński. Skrzydłowy nie skorzystał jednak z prezentu Piotra Krawczyka i w sytuacji sam na sam trafił w dużo bardziej doświadczonego bramkarza. Pierwszej bramki w ekstraklasie nie doczekał się w sobotę Lukas Podolski. Mistrz świata znów nie dał rady wpisać się na listę strzelców, choć po przerwie znalazł się w sytuacji, którą mógł wykończyć znacznie lepiej.

Zmieniona kadrowo Wisła wróciła z Zabrze z trzema cennymi punktami, które nie tylko poprawiły jej pozycję w tabeli, ale powinny znacząco podnieść morale po mało udanym wrześniu. Górnikowi nie udało się wygrać drugiego spotkania z rzędu. Po przerwie podopieczni Jana Urbana nie potrafili znaleźć pomysłu na ataki i nie udało im się wyrównać”.

Fotogalerie

Wisła Kraków TV