Przegląd Prasy: Domowy falstart

Pierwszy domowy mecz w sezonie 2020/2021 nie ułożył się po myśli Wiślaków, którzy przegrali ze Śląskiem Wrocław 1:3. Sprawdziliśmy, co na temat sobotniego starcia przy Reymonta napisali dziennikarze.


  • 30.08.2020r.
  • Jakub Sumera

Gazeta Krakowska


„Początek meczu był wyrównany, a gra najczęściej toczyła się w środkowej strefie boiska. Na pierwsze groźniejsze strzały trzeba było poczekać blisko dziesięć minut, kiedy najpierw formę Mateusza Lisa sprawdził Mateusz Praszelik, a następnie Robert Pich. W obu przypadkach bramkarz Wisły był na miejscu i pewnie złapał piłkę. W 16 min krakowianie sami narobili sobie problemów. Fatalnie zagrał bowiem Rafał Janicki, po którego wślizgu piłka trafiła na środek pola karnego do Mateusza Praszelika. Ten miał przed sobą tylko Mateusza Lisa. Sytuację próbował jeszcze ratować Dawid Szot, ale zrobił to faulem i mieliśmy rzut karny, którego po chwili pewnym strzałem na gola zamienił Robert Pich.


Wisła nie tyle po tym trafieniu, co generalnie w całym meczu bardzo długo się zbierała, żeby stworzyć jakiekolwiek zagrożenie pod bramką Śląska. Matus Putnocky nagimnastykować nieco musiał się dopiero w 29 min, kiedy mocnym strzałem próbował go zaskoczyć, debiutujący w barwach „Białej Gwiazdy” Yaw Yeboah. Piłkarz z Ghany dał Wiśle również wyrównanie w 40 min, gdy rozegrał piłkę z Jakubem Błaszczykowskim i uderzył z narożnika pola karnego. Mieli gospodarze sporo szczęścia w tej sytuacji, bo po drodze był jeszcze rykoszet od Mariusza Pawelca, ale ostatecznie piłka zatrzepotała w siatce.


(…) Druga połowa była już żywsza, piłka krążyła między zawodnikami szybciej, mniej było kalkulowania, a więcej szukania okazji na gola. Częściej atakowała Wisła, ale nie przychodziło jej łatwo stwarzanie klarownych sytuacji. A gdy już taka sztuka się udała w 63 min po akcji Stefana Savicia, to fatalnie zachował się Fatos Beqiraj, który zamiast strzelać od razu, przyjął piłkę i po chwili został zablokowany.


Mogło się to na Wiśle szybko zemścić, bo trzy minuty później z drugiej strony boiska przed szansą stanął Piotr Samiec-Talar. Nie trafił jednak w bramkę. To było jednak ostrzeżenie dla „Białej Gwiazdy”, z którego krakowanie nie wyciągnęli wniosków. I skończyło się tym, że w 75 min Śląsk znów wyszedł na prowadzenie. Mateusz Praszelik zagrał prostopadle do Roberta Picha, a że Wiślacy całkowicie w tej sytuacji przysnęli, to pomocnik wrocławian znalazł się w sytuacji sam na sam z Mateusz Lisem, obiegł go i posłał piłkę do pustej bramki.


Wisła jeszcze szukała wyrównania, ale ostatecznie nadzieję na choćby punkt musieli gospodarze stracić w 84 min. Wtedy to rzut karny pewnie wykonał Waldemar Sobota”.

Onet


„Goście zaczęli od niecelnego uderzenia Mariusza Pawelca z dystansu. Wisła mozolnie budowała ataki i długo nie mogła zagrozić bramce strzeżonej przez Matusa Putnocky'ego. W 12. minucie Savić wpadł w pole karne, po czym przewrócił się, ale Szymon Marciniak nie zastanawiał się ani przez chwilę. Nie było mowy o jedenastce dla gospodarzy. (…) W 16. minucie arbiter nie miał już wątpliwości co do przewinienia w polu karnym. Szot podciął rozpędzonego Rakoczego, za co obejrzał zasłużoną żółtą kartkę. Robert Pich pewnie trafił do siatki z jedenastu metrów wyprowadzając Śląsk na prowadzenie.


Po pół godzinie gry Yaw Yeboah uderzył z lewej nogi sprzed pola karnego. Putnocky musiał wznieść się na wyżyny swoich umiejętności, by obronić tę próbę. W 40. minucie Ghańczyk ponownie świetnie zachował się w okolicach szesnastki rywala. Po zagraniu z rzutu rożnego posłał piłkę w kierunku bramki, a Pawelec zagraniem głową zmylił golkipera. Futbolówka znalazła się w siatce, a trafienie uznano, jako samobójcze.


Tuż po przerwie nieco aktywniejsi byli piłkarze z Krakowa. Nie udało się jednak wyko-rzystać dobrej wrzutki z rzutu rożnego w wykonaniu Jakuba Błaszczykowskiego. Po akcji Białej Gwiazdy z 51. minuty zakotłowało się w polu karnym gości. Po dobrym dośrodkowaniu Stefana Savicia skuteczną interwencją popisał się Jakub Łabojko.


Śląsk odpowiedział strzałem Łabojki, który jednak nie trafił z dystansu w światło bramki. Podobnie było w przypadku próby Piotra Samca-Talara, który pojawił się na boisku przed upływem godziny gry. Wisła ponownie doszła do głosu w 69. minucie. Maciej Sadlok po minięciu dwóch defensorów uderzył na bramkę, ale kolejną świetną interwencją popisał się Putnocky. Wrocławianie wyszli na prowadzenie w 75. minucie. Mateusz Praszelik zagrał kapitalnie na prawą stronę pola karnego, a Robert Pich minął bramkarza i uderzył z ostrego kąta na 2:1. (…) W 84. minucie Pich został nadepnięty przez Klemenza w polu karnym. Do piłki ustawionej na 11. metrze podszedł tym razem Waldemar Sobota. Pomocnik zdobył pierwszą bramkę po dla Śląska po powrocie z zagranicy i pomógł swojemu zespołowi w wywiezieniu trzech punktów z Krakowa”.


Interia


„W 17. minucie meczu Dawid Szot ratował się faulem we własnym polu karnym, po błędzie defensorów Białej Gwiazdy. Sędzia wskazał na wapno, a do piłki podszedł Robert Pich. Zawodnik Śląska zmylił Mateusza Lisa i umieścił futbolówkę w siatce.


Obie ekipy starały się kreować sytuacje, jednak nie widzieliśmy zbyt wielu podbramkowych akcji. Jednym z wyróżniających się graczy na boisku był Yaw Yeboah i to on miał spory udział w wyrównującym trafieniu dla Białej Gwiazdy. Nowy nabytek Wisły huknął zza pola karnego, futbolówka odbiła się od Mariusza Pawelca i wpadła do bramki.

(…) Początek drugiej części gry nie wyłonił ekipy, która zdołałby zyskać optyczną przewagę. Na boisku zdecydowanie brakowało dokładności i elementu zaskoczenia. Z czasem przeważać zaczęli gracze Wisły. W 64. minucie słabo grający Fatos Beciraj nie wykorzystał dobrego podania Stefana Savicia, a po chwili Matusz Putnocky zatrzymał groźne uderzenie Macieja Sadloka. Defensor Białej Gwiazdy wcześniej efektownie wpadł w pole karne.

Niewykorzystane okazje zemściły się błyskawicznie. Mateusz Praszelik dograł w pole karne, a do piłki dopadł Pich. Piłkarz Śląska wykorzystał niepewne wyjście z bramki Lisa, minął golkipera Białej Gwiazdy i dopełnił formalności. Kilka minut później Śląsk zdobył trzecią bramkę. Lukas Klemenz sfaulował Picha we własnym polu karnym i sędzia ponownie wskazał na jedenastkę. Stały fragment na gola zamienił Waldemar Sobota”.

Fotogalerie

Wisła Kraków TV

Pobierz naszą aplikację