Przegląd Prasy: Bez punktów w Derbach Polski

Mimo iż to Wiślacy w sobotnim starciu z warszawską Legią jako pierwsi objęli prowadzenie, to po końcowym gwizdku powody do radości miała stołeczna ekipa, która zdołała odwrócić losy meczu i pokonała przy Reymonta Białą Gwiazdę 2:1. Sprawdziliśmy, co o hicie 13. kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy napisali przedstawiciele mediów.


  • 14.12.2020r.
  • Jakub Sumera

Gazeta Krakowska

Wisła zaczęła mecz intensywnie, starała się szybko zdobywać teren. Na efekty nie trzeba było długo czekać, bo już w 12. min krakowianie objęli prowadzenie. Z lewej strony boiska z piłką zatańczył Gieorgij Żukow, w końcu dograł w pole karne do Yawa Yeboaha, a ten przyjął piłkę i uderzył w dalszy róg bramki. Artur Boruc był bezradny. Legia starała się szybko odpowiedzieć. W 18. min w dobrej sytuacji znalazł się Josip Juranović. Strzelił z kilkunastu metrów mocno, płasko, ale Mateusz Lis pewnie złapał piłkę.

Krakowianie wcale jednak nie mieli zamiaru ograniczać się jedynie do obrony. W 22. min Adi Mehremić posłał dalekie podanie do Felicio Brown Forbesa, który wygrał fizyczną walkę z dwójką stoperów Legii i tylko rozpaczliwej interwencji Artura Boruca goście zawdzięczali, że nie było w tym momencie 2:0. W kolejnych minutach mieliśmy wymianę ciosów, akcję za akcję. Sprawnie jednak radziły sobie obie formacje defensywne, więc trudno było mówić o klarowanych sytuacjach. W końcówce pierwszej połowy nieco więcej z gry miała Legia, ale bez efektów. Warszawianie nawet poważniej nie zagrozili bramce Wisły.

Po przerwie pierwsza dogodną sytuację miała Biała Gwiazda. Pressing gospodarzy przyniósł zagranie Chuki do Felicio Brown Forbesa, ale piłka po strzale tego ostatniego z pola karnego minęła słupek. W odpowiedzi z kilku metrów głową strzelał Paweł Wszołek, ale wprost w Mateusza Lisa. W kolejnych minutach Legia przycisnęła mocniej. W 65. min nawet strzeliła gola, ale Mateusz Wieteska, który posłał piłkę głową do siatki, był na spalonym i sędzia bramki nie uznał. Wisła wyraźnie jednak opadła nieco z sił.

(…) Gdy jednak pojawiała się okazja, Wisła wyprowadzała też kontry. W 71. min Felicio Brown Forbes znów okazał się lepszy od obrońców Legii, ale w decydującym momencie zabrakło skutecznego strzału. Skończyło się tylko na rzucie rożnym. Chwilę później napastnik Białej Gwiazdy miał jeszcze lepszą okazję. Strzelał z woleja z kilku metrów, ale wprost w Artura Boruca. To mogło się szybko zemścić, bo Legia miała rzut wolny z siedemnastu metrów. Filip Mladenović uderzył jednak nad bramką. Goście atakowali, ale to Wisła zrobiła im prezent, a konkretnie Chuca, który w bezsensowny sposób kopnął w polu karnym Luquinhasa. Po chwili pewnie z jedenastu metrów do siatki trafił Tomas Pekhart i mieliśmy remis. Krakowianie sprawiali wrażenie, jakby szanowali ten jeden punkt. Legia szukała zwycięstwa i w 89. min w polu karnym Tomas Pekhart przeskoczył Michala Fydrycha pakując piłkę głową do siatki”.

LoveKraków


„Gdyby nie pandemia, to pojedynek Wisły z Legią na stadion przy Reymonta przyciągnąłby może i nawet komplet widzów. W 12. minucie wypełnione po brzegi trybuny by eksplodowały, ponieważ do siatki trafił Yaw Yeboah. Georgij Żukow zagrał do piłkarza z Ghany, a ten nie pozostawił żadnych szans na obronę Arturowi Borucowi. Równo dziesięć minut później błąd w obronie popełnili Mateusz Wieteska i Artur Jędrzejczyk, co próbował wykorzystać Felicio Brown Forbes. Górą tym razem był doświadczony bramkarz stołecznych. Ta sama dwójka legionistów stworzyła w drugiej połowie sytuację, po której piłka wpadła do bramki, lecz sędzia gola nie uznał, ponieważ Wieteska był na spalonym.
(…) Po zmianie stron Wisła mogła zadać przyjezdnym drugi cios, ale po raz kolejny Forbes nie zdołał wykorzystać okazji. Przy swojej drugiej próbie posłał piłkę tuż obok słupka. Nie była to ostatnia okazja na gola dla piłkarza z Kostaryki. Dość łatwo napastnikowi Białej Gwiazdy przychodziło gubienie duetu stoperów Legii Wieteski i Jędrzejczyka. Na szczęście dla legionistów w bramce stał niewzruszony Boruc.
Niewykorzystane sytuacje się zemściły. Wpierw niezłą sytuację Legii stworzył Michal Frydrych, który strzał zmierzający w światło bramki powstrzymał ręką. Było to tuż przed polem karym. Filip Mladenović uderzał na bramkę, ale piłka przeleciała obok spojenia. Chwilę później Chuca nadepnął w polu karnym Luquinhasa i sędzia bez wahania wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł niewidoczny w tym spotkaniu Tomas Pekhart. Mateusz Lis wyczuł intencje napastnika gości, lecz uderzenie było na tyle mocne, że piłka przełamała palce interweniującego bramkarza Wisły i zatrzepotała w siatce.


Czeski piłkarz, pomimo że przez 80 minut biegał po boisku nikomu nie wadząc, zaliczył spektakularną końcówkę. Po wykorzystanym rzucie karnym, na dwie minuty przed końcem po raz drugi pokonał Lisa. Jego zagranie głową tuż przy słupku okazało się być nie do obrony. To drugi raz, kiedy Pekhart zdobył dublet przy Reymonta”.


Onet


„Charakterystyczna cecha Wisły pod wodzą nowego trenera widoczna była od początku spotkania. Krakowianie podchodzili wysokim pressingiem i zmusili do błędu m.in. Artura Boruca. Bramkarz niecelnie wybił piłkę, a ta znalazła się na aucie. W 12. minucie Biała Gwiazda wyszła na prowadzenie. Georgij Żukow po efektownym dryblingu dośrodkował w pole karne, a tam Yaw Yeboah zdołał obrócić się z piłką i płaskim uderzeniem przy prawym słupku pokonał Boruca.


Goście odpowiedzieli niecelnym strzałem Luqinhasa, który nie przyniósł zagrożenia bramce Mateusza Lisa. W 22. minucie ponownie zaatakowała Wisła. Ogromny błąd popełnili Artur Jędrzejczyk i Mateusz Wieteska, którzy nie zdołali wybić futbolówki spod swojego pola karnego, a do tego potknęli się przy nieudanej interwencji. Felicio Brown Forbes opanował piłkę, ale nie spodziewał się, że Boruc tak szybko wyjdzie z bramki, by wyłuskać ją spod nóg napastnika. 40-letni golkiper uratował tym samym swój zespół przed stratą drugiej bramki. Przed przerwą Mateusza Lisa do interwencji zmusił FIlip Mladenović, ale tuż po dobrej interwencji bramkarza sędzia Jarosław Przybył wskazał na pozycję spaloną serbskiego defensora.


Drugą odsłonę Wiślacy rozpoczęli od celnego, ale zbyt słabego uderzenia z dystansu Yeboaha. Boruc z łatwością złapał piłkę. Kilkadziesiąt sekund później opłacił się wysoki pressing gospodarzy. Niekorzystny wynik i błąd w defensywie nie podłamały piłkarzy Czesława Michniewicza, którzy szybko weszli na połowę rywala, a Mladenović popisał się mocną wrzutką. Futbolówkę piąstkował 23-letni bramkarz, a jeszcze w tej samej akcji ponad bramką uderzył Bartosz Slisz.


Piłka znalazła się w bramce gospodarzy w 65. minucie po uderzeniu z bliska Wieteski, ale sędzia Przybył nie uznał tego gola. Defensor Legii był bowiem na spalonym. Goście konsekwentnie próbowali tworzyć sobie okazje do wyrównania, a szczęście uśmiechnęło się do nich w 80. minucie. Chuca faulował Luqinhasa w polu karnym, za co otrzymał żółtą kartkę. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Tomas Pekhart. Czeski napastnik uderzył przy lewym słupku, a Lis sięgnął futbolówkę końcami palców. Nie udało mu się jednak jej wybić i to Wojskowi mogli cieszyć się z remisu.


To nie był koniec popisów reprezentanta Czech. W 89. Josip Juranović minął Macieja Sadloka na prawej flance i dośrodkował precyzyjną piłkę w pole karne. Tam znajdował się już niezawodny Pekhart, który pokonał Lisa uderzeniem głową. Dwa gole 31-latka zapewniły mistrzowi Polski komplet punktów”.

Fotogalerie

Wisła Kraków TV

Pobierz naszą aplikację