Dwugłos trenerski: Stal - Wisła

4. kolejka PKO Bank Polski Ekstraklasy przyniosła krakowskiej Wiśle wyjazdowy mecz ze Stalą Mielec. Po zakończeniu spotkania w lepszych nastrojach byli gospodarze, którzy dzięki bramkom Aleksandara Koleva oraz Mateusza Maka zwyciężyli 2:1. Jedynego gola dla krakowskiej drużyny strzelił Jan Kliment. Co po zakończeniu meczu powiedzieli trenerzy obu ekip?


  • 13.08.2021r.
  • Redakcja

Adam Majewski - Stal Mielec

„Stal Mielec wygrywa mecz z Wisłą Kraków po ponad dwudziestu latach. Wiadomo, że to jest fajna sprawa dla klubu i dla kibiców. Najważniejsze było zwycięstwo, które nie było łatwe, bo początek spotkania zdecydowanie należał do Wisły Kraków. To Biała Gwiazda stworzyła jedną lub dwie sytuacje i całe szczęście, że nie straciliśmy bramki. Było widać, że byliśmy zestresowani tak, jak w starciu z Górnikiem Zabrze” - kontynuował.

Jeszcze przed zakończeniem pierwszej części gry Aleksandar Kolev popisał się niesamowitą bramką, która napędziła Stal Mielec do kolejnych akcji. Nie oznaczało to jednak końca emocji. „Kosmiczny gol Koleva odwrócił losy spotkania. Po nim nabraliśmy pewności siebie, stwarzaliśmy zagrożenie i nic nie zapowiadało na to, że stracimy bramkę. Rozpoczęliśmy fatalnie drugą połowę, chociaż w szatni uczulaliśmy się na to, żeby być skoncentrowanym. Drużyna mentalnie zareagowała jednak bardzo dobrze. Dążyliśmy do zdobycia gola i udało się strzelić piękną bramkę, a plan taktyczny na ten mecz się sprawdził. Długimi fragmentami zagraliśmy na dwóch napastników i obydwaj strzelili bramki, z czego się cieszymy, bo punkty były nam niezbędne” - stwierdził Majewski.

Adrián Guľa - Wisła Kraków

„Nie ma wątpliwości, że wynik meczu jest korzystny dla przeciwnika. Mieliśmy dobry początek i swoje szanse, a także gola po spalonym. Byliśmy zadowoleni, że kontrolujemy mecz, ale nadszedł piękny gol przeciwnika. Później zrobiliśmy trzy zmiany, pojawiła się dobra reakcja drużyny na boiskowe wydarzenia i szybko wyrównaliśmy. Gol na 2:1 sprawił, że zespół mentalnie poszedł w dół. Brakowało nam okazji na wyrównanie, bo za długo rozgrywaliśmy piłkę, za mało było dośrodkowań i dokładnych podań” - zaczął opiekun Wiślaków. „W kolejnym meczu brakowało nam takiej pozytywnej agresji w obronie i w pomocy. Tak było przy bramce Aleksandara Koleva, gdy nikt do niego nie doskoczył. Tak było też przy dośrodkowaniu Krystiana Getingera, który z boku boiska miał mnóstwo miejsca i czasu. Uważam, że momentami było też za mało pewności w naszej grze. Dominuje strach przed utratą gola. To trzeba zmienić, choć nie jest to łatwe, bo człowieka trudno zmienić jednego dnia. Nad tym trzeba pracować codziennie. Pokazywać to, co trzeba poprawić. Musimy patrzeć nie tylko na poszczególnych zawodników, ale na całą drużynę i na klub” - zakończył.

Fotogalerie

Wisła Kraków TV