Dwugłos trenerski: Śląsk - Wisła

W piątek zespoły Śląska i Wisły zainaugurowały 17. Kolejkę PKO Bank Polski Ekstraklasy. Mimo że to drużyna Białej Gwiazdy częściej operowała piłką i dochodziła do sytuacji strzeleckich, to musiała zadowolić się remisem 1:1. Co po ostatnim gwizdku sędziego powiedzieli trenerzy obu ekip?


  • 12.02.2021r.
  • Arek Warchał

Peter Hyballa - Wisła Kraków

Trener krakowskiej Wisły nie ukrywał swojego rozgoryczenia po zakończeniu spotkania. Jego zdaniem jednym z problemów Wiślaków w piątkowym meczu był brak skuteczności. „Znowu byliśmy lepsi, znowu prowadziliśmy. Mieliśmy lepsze statystyki jeśli chodzi o podania, zanotowaliśmy więcej strzałów. Do tego dość szybko zdołaliśmy wyrównać na 1:1. Podobnie było po przerwie, gdzie pokazaliśmy dominację. Jestem rozczarowany, że nie wygraliśmy tego meczu. Co prawda zabieramy jeden punkt ze sobą, ale nasza skuteczność nie była najlepsza i po prostu jestem zły” - powiedział Hyballa.

W drugiej połowie krakowianom przyszło grać w przewadze po tym, jak otrzymał dwie żółte kartki, a w konsekwencji czerwoną kartkę ujrzał Marcel Zylla. „Wpierałem zawodników i nawoływałem, aby utrzymywali tempo. W ostatniej gazie graliśmy w przewadze jednego zawodnika. W pewnym momencie widoczne było rozluźnienie, chociaż starałem się motywować drużynę ataków. Niestety, w końcowym momencie zabrakło nam efektywności” - zakończył.

Vítězslav Lavička - Śląsk Wrocław

Trener gospodarzy na początku konferencji prasowej skomentował warunki atmosferyczne panujące podczas piątkowego spotkania. „Z mojego punktu widzenia było na granicy. Rano murawa była biała, ale zapowiadano, że nie będzie padać. Okazało się, po przyjeździe na stadion, że boisko zostało dobrze przygotowane, ale na rozgrzewce śnieg zaczął bardzo mocno padać. W takich warunkach jest większe ryzyko kontuzji i obydwie drużyny nie miały łatwo, ale wszyscy dali z siebie maksimum” - rozpoczął trener Śląska.

W kolejnych słowach opiekun Śląska Wrocław skomplementował zespół spod Wawelu, dostrzegając pozytywy w grze krakowian. „Wiedzieliśmy, że Wisła to aktualnie drużyna trochę innej jakości niż na początku sezonu, gdy graliśmy w Krakowie. Wygrali ostatni mecz i wiedzieliśmy, że będziemy musieli stosować pressing na rywalu, by nie dostarczać im okazji do gry długimi piłkami. Graliśmy to, co pozwoliła murawa i przeciwnik. Trzeba przyznać, że Wisła miała swoją jakość i wypracowała sobie niebezpieczne sytuacje w naszym polu karnym. Myślę, że ta ważnym momentem był rzut karny i świetna interwencja Matusa, który utrzymał nas w meczu” - powiedział

Fotogalerie

Wisła Kraków TV