Dwugłos trenerski: Podbeskidzie - Wisła

W Lany Poniedziałek spotkały się ze sobą drużyny Podbeskidzia Bielsko-Biała oraz Wisły Kraków. W meczu 23. kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy lepsi okazali się piłkarze prowadzeni przez trenera Roberta Kasperczyka, którzy zwyciężyli 2:0. Co po zakończeniu tego spotkania powiedzieli szkoleniowcy obu ekip?


  • 05.04.2021r.
  • A. Warchał

Kordian Wójs - II trener Podbeskidzia Bielsko-Biała

W poniedziałek Podbeskidzie Bielsko-Biała wywalczyło cenne trzy punkty, które pozwalają złapać nieco oddechu i bardziej optymistycznie patrzeć w przyszłość. „Musimy zacząć punktować w każdym spotkaniu, aby utrzymać się w Ekstraklasie. Nie mamy już komfortu punktowego czy meczowego, by próbować innego zestawienia, dlatego też bardzo nam zależało na tym, by wrócić do postawy zespołu z początku rundy, gdzie przede wszystkim zgarnaliśmy oczka” - rozpoczął Wójs. „Dzięki przerwie na reprezentacje mieliśmy troszkę więcej czasu, żeby poprawić pewne elementy i popracować nad stałymi fragmentami gry. Zmieniliśmy też system gry na inny i dobrze wykorzystaliśmy ten moment. Cieszymy się z tego zwycięstwa. Wiemy, jaką marką jest Wisła Kraków” - kontynuował.

Peter Hyballa - Wisła Kraków

„Zacznę od gratulacji dla Podbeskidzia Bielsko-Biała, ponieważ wygrali zasłużenie” - rozpoczął Hyballa. „Jestem rozczarowany pierwszą połową, która była szokująco słaba w naszym wykonaniu. Omawialiśmy przed meczem, jak powinniśmy zagrać. Wychodziliśmy z założenia, że na skrzydłach będziemy w stanie stwarzać sytuacje 3 na 2, natomiast zupełnie tego nie robiliśmy. Graliśmy nijako i można powiedzieć, że zaprezentowaliśmy się fatalnie” - powiedział.

Na drugą część meczu trener posłał nowe siły, dokonując w przerwie dwóch zmian. Na boisku zameldowali się Łukasz Burliga oraz Piotr Starzyński, a następnie kolejni gracze. „W drugiej połowie wprowadziłem Burligę i Starzyńskiego, którzy zagrali w zasadzie dobre spotkanie. Walczyliśmy do końca, wyglądało to nieco lepiej, ale jeśli nie trafiamy z czterech metrów do bramki, to nic dobrego z tego nie może wyniknąć. Trzeba powiedzieć jasno, że wróciliśmy do walki o utrzymanie. Nie ma co marzyć o 6. miejscu w tabeli na koniec sezonu. Trzeba po prostu zagryźć zęby i w piątek - przynajmniej pod kątem zaangażowania - pokazać się z lepszej strony” - analizował. „Podbeskidzie nas taktycznie nie zaskoczyło. Zagrali klasycznym ustawieniem 5-3-2. Dużo biegali i wykazali się - w przeciwieństwie do nas - zaangażowaniem. Chociażby David Mawutor grał wyłącznie do tyłu lub do boku, co z taktyką nie miało nic wspólnego. Wyglądało to bardziej jak spotkanie w wykonaniu oldbojów. W naszej grze było za mało woli. Nasi zawodnicy powinni się zastanowić nad tym występem, a ja jestem po prostu wściekły” - zakończył.

Fotogalerie

Wisła Kraków TV

Pobierz naszą aplikację