Był taki mecz: Wisła Płock - Wisła Kraków 1:2 (14.12.2018)

W niedzielne popołudnie piłkarze Wisły Kraków wybiegną na murawę Stadionu im. Kazimierza Górskiego, by w ramach 19. kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy stanąć naprzeciw swojej imienniczce z Płocka. Zanim jednak to nastąpi, postanowiliśmy przypomnieć spotkanie, które odbyło się 14 grudnia 2018 roku na Mazowszu.  


  • 25.02.2021r.
  • J. Sumera
  • P. Marczewski

Ostatni wyjazd w 2018 roku przywiódł podopiecznych trenera Macieja Stolarczyka do Płocka, gdzie czekała ich rywalizacja z tamtejszą Wisłą. Do starcia z Nafciarzami Biała Gwiazda przystępowała osłabiona brakiem  dwóch podstawowych zawodników - Rafała Boguskiego i Jesúsa Imaza. Mimo tego krakowianie zamierzali przełamać serię trzech meczów bez zwycięstwa i udowodnić, że tworzą Drużynę z Charakterem. 

Ambitnie od początku 

Od pierwszych minut spotkania w Płocku krakowska Wisła ruszyła do zdecydowanych ataków, chcąc narzucić płocczanom swoje warunki gry. Gracze spod Wawelu ustawili się na połowie gospodarzy, stosowali wysoki pressing, próbując zmusić rywali do błędu. Taka postawa przyniosła oczekiwane skutki w 12. minucie, kiedy to Thomas Dähne sfaulował we własnym polu karnym rozpędzonego Zdenka Ondráška, a sędzia bez wahania wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł sam poszkodowany i pewnym uderzeniem dał swojej drużynie prowadzenie. Krakowianie nieco uspokoili grę i starali się kontrolować sytuację na boisku, jednak podopieczni Kibu Vicuny nie zamierzali odpuszczać i z wielką determinacją poszukiwali trafienia wyrównującego, czego bliscy byli w 17. minucie, ale strzał Ricardinho skutecznie wybronił Mateusz Lis. W odpowiedzi Wiślacy stworzyli sobie dwie dogodne sytuacje po rzutach rożnych. Najpierw po dośrodkowaniu Macieja Sadloka bliski szczęścia był Marko Kolar, którego uderzenie sprzed linii bramkowej wybił Ricardinho, a chwilę później nieznacznie pomylił się Martin Košťál. W końcówce pierwszej połowy z rzutu wolnego huknął Dominik Furman huknął, ale po raz kolejny świetną interwencją popisał się Lis, parując futbolówkę na poprzeczkę. Do piłki dopadł jeszcze Nico Varela, ale i on nie zdołał pokonać dobrze dysponowanego golkipera Białej Gwiazdy.

Trzy punkty płyną do Krakowa 

Po zmianie stron Nafciarze kontynuowali swoje działania ofensywne i już trzy minuty po wznowieniu gry mogli cieszyć się z wyrównania, a na listę strzelców wpisał się Giorgi Merebaszwili. Piłkarze 13-krotnego mistrza Polski nie zwlekali zbyt długo i od razu przeszli do ataku. Niewiele brakowało, aby już w 51. minucie krakowianie ponownie objęli prowadzenie, jednak dwójkowa akcja Marko Kolara i Tibora Halilovicia zakończyła się minimalnie niecelnym strzałem tego drugiego. Ekipa z Grodu Kraka nie ustawała jednak w swoich próbach, dzięki czemu dziesięć minut później dopięła swego i ponownie zyskała przewagę jednej bramki. Receptę na pokonanie bramkarza gospodarzy po raz kolejny znalazł „Kobra”, który wykorzystał sytuację sam na sam i wpakował piłkę do siatki. Płocczanie nie mieli już nic do stracenia i choć czynili wszelkie starania by odwrócić losy meczu, to jednak ta sztuka im się nie powiodła i w finalnym rozrachunku spotkanie zakończyło się niezwykle cennym zwycięstwem drużyny z Krakowa - Drużyny z Charakterem! 

Wisła Płock - Wisła Kraków 1:2 (0:1)

0:1 Ondrášek 12’ (k.)

1:1 Merebashvili 48’

1:2 Ondrášek 61’ 

Wisła Płock: Dähne - Stefańczyk (87' Angielski), Łasicki, Uryga, Stępiński - Furman, Rasak (69' Zawada) – Varela (72' Łukowski), Szymański, Merebashvili - Ricardinho 

Wisła Kraków: Lis - Bartkowski, Wasilewski, Arsenić, Sadlok - Basha, Halilović – Kolar (92' Pietrzak), Kort (73' Plewka), Košťál (82' Wojtkowski) - Ondrášek 

Fotogalerie

Wisła Kraków TV