Był taki mecz: Wisła - Lechia 5:2 (15.09.2018)

Przerwa reprezentacyjna dobiega końca. Już w najbliższy weekend wracają ligowe rozgrywki, a wraz z nimi emocje związane z występami piłkarzy Białej Gwiazdy, którzy w niedzielę podejmą na własnym stadionie drużynę gdańskiej Lechii. Zanim jednak to nastąpi, postanowiliśmy przypomnieć spotkanie, które oba zespoły rozegrały 15 września 2018 roku właśnie przy Reymonta.


  • 08.09.2021r.
  • Redakcja
  • J. Żmijewska

8. kolejka Lotto Ekstraklasy w sezonie 2018/2019 stała pod znakiem meczu na szczycie, w którym druga w tabeli Wisła podejmowała liderującą Lechię Gdańsk. Dla podopiecznych trenera Macieja Stolarczyka starcie z Biało-Zielonymi było okazją na odniesienie czwartego ligowego zwycięstwa z rzędu i awans na pierwsze miejsce w tabeli.

Mocno od początku

Spotkanie lepiej rozpoczęli goście, którzy już w 7. minucie objęli prowadzenie. Piłka po strzale Patryka Lipskiego z rzutu wolnego odbiła się od jednego z Wiślaków i myląc Mateusza Lisa zatrzepotała w siatce. Podopieczni Piotra Stokowca zamierzali pójść za ciosem i dziewięć minut później wypracowali sobie kolejną groźną sytuację, z którą poradzili sobie jednak defensorzy Białej Gwiazdy. Odpowiedź Wiślaków była natychmiastowa, a na listę strzelców wpisał się Zdeněk Ondrášek, który przejął futbolówkę w polu karnym i kopnął w kierunku bramki w taki sposób, że ofiarnie interweniujący Michał Nalepa nie był w stanie uchronić swojego zespołu przed utratą gola. Kilkadziesiąt sekund później „Kobra” ponownie mógł uradować licznie zgromadzonych kibiców, kiedy to po kombinacyjnej wymianie podań z Rafałem Boguskim huknął w kierunku bramki, ale trafił w boczną siatkę. W 27. minucie czeski napastnik umieścił piłkę już po właściwej stronie siatki, jednak nie mógł nie celebrować swojego drugiego trafienia, ponieważ sędzia dopatrzył się pozycji spalonej.

Dziesięć minut później do głosu ponownie doszli gdańszczanie, którzy po raz drugi zyskali jednobramkowe prowadzenie. Przewinienia we własnym polu karnym dopuścił się Marcin Wasilewski, co nie umknęło uwadze arbitra, który wskazał „na wapno”, po czym Flávio Paixão pewnym uderzeniem pokonał Lisa. Gospodarze nie odpuścili i jeszcze przed przerwą wyrównali stan pojedynku. Rafał Pietrzak precyzyjnie dośrodkował z rzutu rożnego wprost na głowę Jakuba Bartkowskiego, a piłka po uderzeniu obrońcy przelobowała Dušana Kuciaka i przekroczyła linię bramkową.

Pięć bramek, trzy punkty

Druga odsłona rozpoczęła się od ataków zawodników z Trójmiasta, które nie niosły jednak za sobą konkretów. Te przyszły w 65. minucie i miały miejsce po przeciwległej stronie boiska. Na lewej flance do gry podłączył się Pietrzak, który popędził z piłką, a następnie dośrodkował ją w kierunku dalszego słupka, gdzie czekał już Dawid Kort, zamykając całą akcję celnym strzałem głową. Lechia próbowała odpowiedzieć, jednak to Wiślacy zadali kolejny cios, który wyprowadził wprowadzony na boisko Kamil Wojtkowski, wykorzystując dogranie od Rafała Boguskiego. Rozpędzeni gospodarze poszukiwali kolejnych trafień i w 83. minucie mieli ku temu doskonałą okazję, gdyż sędzia Gil wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł Maciej Sadlok, ale nie zdołał pokonać Kuciaka, który sparował piłkę na rzut rożny. Stały fragmenty gry przyniósł jednak Białej Gwieździe trafienie numer pięć, a jego autorem został Rafał Boguski, który dobrze odnalazł się pod bramką przeciwnika i mierzonym uderzeniem z głowy przypieczętował zwycięstwo i awans 13-krotnego mistrza Polski na fotel lidera.

Wisła Kraków - Lechia Gdańsk 5:2 (2:2)
1:1 Ondrášek 19’
1:2 Paixão 38’
2:2 Bartkowski 45+2’
3:2 Kort 65’
4:2 Wojtkowski 76’
5:2 Boguski 84’

Wisła Kraków: Lis - Bartkowski, Wasilewski, Sadlok, Pietrzak - Kort (83’ Halilović), Basha (88’ Plewka) - Košťál (75’ Wojtkowki), Imaz, Boguski - Ondrášek

Lechia Gdańsk: Kuciak - Fila, Vitória, Nalepa, Mladenović - Łukasik (72’ Sopoćko) - Kubicki, Lipski - Paixão, Sobiech (85’ Arak), Mak (58’ Haraslín)

Fotogalerie

Wisła Kraków TV